Pokolenia

Wakacje się skończyły, a w Gliwickim Młodzieżowym Domu Kultury zmiany, zmiany, zmiany. Odebrano nam ukochaną piwnicę – miejsce ciepłe, przytulne, z lekka tylko zalatujące stęchlizną (ale to sprawka grzybów z Yuggoth kryjących się pod umywalką). W zamian otrzymaliśmy salę na ostatnim piętrze. Normalnie jak przeprowadzka z piekiełka do raju. Niestety raj musimy dzielić z kołem plastycznym, dlatego obok gier stoją sztalugi, farby i różnej maści akcesoria malarskie. Ważne, że jest jasno, są duże stoły i regały na gry. I święty spokój. Więcej wymagań nie mamy.

Rozłożyłem na stole Pokolenia i rozpocząłem od klimatycznego wprowadzenia.

– To jest gra o umieraniu, dlatego nie przyzwyczajajcie się do swoich meepli, bo i tak pójdą do piachu. Tyle odnośnie klimatu, reszta – przyjemne euro. Zbieracie zasoby, wykonujecie akcje, trzaskacie punkty. Interakcji negatywnej tyle co kot napłakał, blokowania nie ma, można sobie podbierać zasoby i ewentualnie ogłosić dzień targowy w najmniej odpowiednim dla współgraczy momencie.

– Romantyk normalnie – z przekąsem wtrącił Leszek. – Mickiewicz prawie. Jeszcze nam trochę tak poopowiadaj i się tu popłaczemy ze wzruszenia. A nie można inaczej? Prowadzicie członków rodu, by pracując w trudzie i znoju zapisali się w kronice gminy. Mogą szkolić się na rzemieślników, zająć intratne miejsca w radzie gminy, oddać się posłudze kościoła, handlować, czy ruszyć w świat szukać szczęścia i wiedzy.

– Czyli zbieracie zasoby, wykonujecie akcje i trzaskacie punkty. – Podsumowałem. – I meeple wam umierają. Rozumiecie, presja czasu. Życie nie pieści.

Pokolenia reprezentują klasyczny przykład german games, jak amerykanie ochrzcili euro gry. Na planszy ładnie wymalowano wioskę, gdzie w poszczególnych budynkach gracze mogą wykonywać różne akcje. Z początkiem tury przy każdej lokacji pojawiają się losowo kostki zasobów. Decyzja gracza jest pozornie prosta: wybrać budynek, zdjąć jedną kostkę dowolnego zasobu, następnie uruchomić akcję z budynku (w większości nieobowiązkowe). Oczywiście, do uruchomienia akcji niezbędne są kostki zasobów. I tak tworzymy łańcuszek powiązań. Wezmę kostkę stąd, wykorzystam ją gdzie indziej, przy okazji zgarniając kolejny zasób, który przyda się do uruchomienia innej akcji. I tak dalej i tak dalej. Fenomen gry polega na wprowadzeniu alternatywnej formy zapłaty za akcje. A jest nią czas. W naszej rodzinie pojawiają się nowi członkowie (dzięki specjalnej akcji). Zamiast zużywać zasoby można poświęcić punkty czasu naszej rodziny. Kiedy zużyjemy odpowiednią ich ilość jeden z najstarszych członków rodu umiera. Jeśli znajdzie się dla niego miejsce honorowe – zapisze się w kronice gminy, inaczej zostanie pochowany w bezimiennym grobie. Gra posiada kilka mechanizmów zmuszających graczy do zużycia czasu. W ten prosty sposób cykl życia został odwzorowany na planszy.

Tymczasem Marek postanowił wysłać jednego ze swoich meepli na naukę rzemiosła, następnie świeżo upieczony rzemieślnik zrobił wóz. Czas leciał nieubłaganie. Nim tura dobiegła końca Marek musiał jednego ze swoich wysłać na wakacje do św. Piotra. Wybrał  rzemieślnika.

– Biedny chłopina, zdążył się wyuczyć zawodu, sklepał jeden wóz i już do ziemi – Marek strzelił mowę pożegnalną, że hej.

– Jaki z tego wniosek? – zapytał Leszek. – Bezrobotni żyją dłużej.

– A mógłbym wybrać tego gościa – Marek podniósł meepla ze swojej puli przyszłych pokoleń.

– On się jeszcze nie narodził – uśmiałem się. – A już go chcesz załatwić?

– Słyszałeś – wtrącił Leszek – że aborcja jest karalna?

Pokolenia są ze wszech miar grą familijną. Nie raz słyszałem pytanie: czy zablokuję jakoś przeciwnika? Czy mogę wysłać nogami do przodu innego gościa, niekoniecznie z mojej familii? Czy mogę coś zabrać pozostałym graczom? Odpowiedź zawsze ta sama – nie. Gra rodzinna. Wszyscy mogą ruszyć w podróż i otrzymają te same przywileje. Wszyscy mogą szkolić rzemieślników, mogą zostać mnichami, czy osiąść w radzie gminy na podobnych stanowiskach. Jedyne elementy interakcji kryją się w zbieraniu zasobów i ogłaszaniu dnia targowego. Targ otwierany jest raz na turę i można to zrobić wtedy, kiedy pozostali gracze nie zdążyli jeszcze zgromadzić dóbr, które dałoby się przehandlować. Patrzą wtedy żałośnie, jak wybieramy klientów. Targ to taki mały element pocieszenia dla tych co lubią innym na złość zrobić.

Tym razem Leszek musiał wyeliminować jednego ze swoich podopiecznych. Jako, że specjalnie się z meeplami nie pieścił, wybrał biedaka, który ruszył w świat rozsławić dobre imię swego rodu. Podróżnik, jako, że nie było już zaszczytnych miejsc w kronice, wylądował w grobie poza terenem wioski. Wywiązała się przy tym ciekawa dyskusja.

– Jakie to życiowe – zaczął Marek. – Ruszył w świat, w drugim mieście złapał gruźlicę i wrócił do domu w worku.

– I wylądował od razu za murami wioski – dodałem. – A do grobu pewnie mu dorzucili ze dwa worki wapna, żeby zaraza się nie roznosiła.

– A gdzie reszta twoich ludzi? – zapytał Leszka Marek. – Na planszy ich nie widać, pochowali się ze strachu, bo co rundę jakiś schodzi.

Na co Leszek filozoficznie

– Rachu ciachu i do piachu… Takie życie.

Pokolenia, (Village w oryginale) zdobyło nagrodę Kennerspiel des Jahres 2012 roku (gra roku dla zaawansowanych graczy). Czy słusznie? Nasi zachodni sąsiedzi trochę inaczej postrzegają skalę ciężkości gier. Gry zaawansowane dla Niemców to nadal familijne tytuły, ale takie, gdzie potrzeba dwóch, trzech rozgrywek, by zauważyć wszystkie powiązania, możliwości i ich konsekwencje. Myślę, że tytuł należał się grze jak najbardziej. Inka i Markus Brand zawarli w swojej grze wszystko z czego słyną german games, czyli schludne zasady, względnie kontrolowaną losowość i śladowe ilości negatywnej interakcji. Jednocześnie autorzy dodali szczyptę… tego czegoś. Specyficznej przyprawy. W Pokoleniach rzeczywiście czuć przemijający czas, chociaż jeśli przymknie się oko na otoczkę fabularną zostają mechanizmy dobrze znane fanom euro.

Zdjęcia pochodzą z serwisu boardgamegeek.com

 

  • pelnaparaZnadPlanszy

    Nas znudziła już po 3 partiach …
    Podobno dodatek sporo zmienia na plus. Niestety sprzedaliśmy grę nim został zapowiedziany.

  • adamkaluzaZnadPlanszy

    Dodatek faktycznie zmienia, gra dużo zyskuje jeśli chodzi o żywotność. U nas podstawka po pierwszym zauroczeniu dość szybko została odstawiowa, ale za sprawą dodatku wróciła i wygląda że za szybko już jej nie odłożymy. Zyskała też na możliwościach.