Unpub 2 – horror, dramat i ukraińscy siatkarze

Wiecie, że mało brakowało, a Unpub by się nie odbył? Trzy dni przed imprezą dowiedziałem się, że straciliśmy salę. Problemy techniczne. Stanąłem przed decyzją: odwołać wszystko czy znaleźć nowe miejsce.

Horror dramat i żużel normalnie.

I wtedy, jak w amerykańskim filmie, pojawił się ratunek. Człowiek, który w dwie godziny załatwił mi salę, i to jeszcze w hotelu. Kameralne miejsce w piwnicach, duże stoły, jasno, wygodne krzesła. W ten sposób impreza zyskała partnera technologicznego. Za pomoc w załatwieniu miejsca odpowiedzialna jest firma Tartel oferująca usługi telefonii internetowej – halonet. Tanie połączenia to ich specjalność. Sprawdźcie sami . Na początku imprezy pojawiło się ledwie parę osób, godzinę później razem z właścicielem hotelu dostawialiśmy stoły na korytarzu. W sali już nie było miejsca. Nawet na stole bilardowym rozłożono prototypy. Viola z Marcinem otworzyli konwent prelekcją „Profesja projektant, czyli co zrobić, żeby się wydało”. Po prelekcji do wieczora graliśmy i testowaliśmy. Część gier opisałem tutaj, dzisiaj reszta atrakcji.

Rombo games, którego Roar miałem przyjemność recenzować przywiozło aż trzy nowe gry Hungry Monsters – błyskawiczną imprezówkę gdzie liczy się zręczność i spostrzegawczość. Driller – twardą, hybrydową grę karcianą o odwiertach oraz Publish or Perish, kooperacyjną grę rodzinną traktującą o cząsteczkach subatomowych, która za niedługo wyląduje na Kickstarterze. Z gier logicznych zagrałem w Hexsalogic – przypominające troszkę Geniusza układanie sześciennych kafli wzbogacone o budowanie układów specjalnych. Autorka Hexalogic przywiozła też grę imprezową Krasnoludy w opałach.

Nie tylko Phalanx przywiózł grę o pradawnych kultach. W dusznym klimacie zakazanej wiedzy utrzymywał się prototyp Kultystów i gra szykująca się do wydania – Libris Occultus. Tuż obok na imponującej macie rozłożono bitewniak – Occultation. Pojawiła się też Hoscape – gra o dość nietypowym motywie ucieczki z domu wariatów oraz optymalizacyjna propozycja – Żyjątka (nazwa robocza) o ewolucji gatunków z obowiązkiem żywieniowym i katastrofami redukującymi naszą populację. Grano również w Via ad Gloria na wskroś rycerską grę o turniejach. Gatunek euro reprezentował Kingdom of Glamour gdzie gospodarczo i militarnie rozbudowywano królestwa. W grze dostępne są różne rasy, co daje różne taktyki do osiągnięcia celu. A cel prosty nasze królestwo ma jaśnieć w glorii i chwale najwyższej liczby punktów zwycięstwa. Z kolei Koromo. Japoński warsztat – poprzez zabawę uczy graczy japońskich metod doskonalenia pracy. Gra opiera się na zarządzaniu zasobami (min. zasobem ludzkim) w celu realizacji zleceń i zwiększania wydajności. Na stołach można było zobaczyć kilka nietypowych prototypów, jak Chromosom X – gra z planszą w kształcie X, czy Dzikie Rude Elfy z podejrzanie mangowymi ilustracjami.

Nie byłem w stanie obejrzeć wszystkich prac, zagrałem ledwie w kilka, co i tak uważam za sukces.

A wracając do pytania przewodniego, czy warto się starać, sens odpowiedzi najlepiej oddaje moja rozmowa z Ignacym pod koniec konwentu. Zastanawiałem się nad zmianą idei Unpubu, wychodząc z założenia, że obecna forma szybko się znudzi, wypali, że ludzie stracą tym zainteresowanie. Ignacy zapytał mnie wtedy: porównaj poprzednią edycję i obecną. Ile jest prototypów? Dwa razy więcej – odpowiedziałem. A ile przyjechało ludzi? Trzy razy więcej. To co chcesz zmieniać?

No właśnie co?  I po co?

Na koniec została jeszcze tajemnica ukraińskich siatkarzy. Otóż w hotelu gościła reprezentacja Ukrainy w piłce siatkowej. Po południu, musieliśmy im zwolnić parę stołów, bo przyszli do sali na posiłek. Konwentowicze wykorzystali ten czas na przerwę obiadową i wszystko ładnie się zgrało. Podobno siatkarze weszli, zobaczyli bandę geeków i szybko się zmyli. A szkoda. Moglibyśmy im rozdać parę autografów 🙂